Przejdź do treści

Masowy pozew właścicieli paneli słonecznych przeciw rządowi: 'Ludzie są przerażeni’

03/04/2025 11:33 - AKTUALIZACJA 03/04/2025 11:33

Przez ostatnie lata inwestowanie w panele słoneczne stało się niezwykle popularne. Władze zachęcały obywateli do odnawialnych źródeł energii poprzez dotacje, korzystne regulacje oraz obietnice stopniowego przejścia na nowy system energetyczny. Wielu Holendrów zainwestowało w panele, wierząc, że ich wkład przyczyni się do oszczędności i ekologicznej przyszłości. Jednak nagłe zniesienie systemu bilansowania energii, zaplanowane na 2027 rok, sprawiło, że wielu ludzi poczuło się oszukanych. Teraz właściciele instalacji fotowoltaicznych przygotowują masowy pozew zbiorowy przeciw rządowi, domagając się sprawiedliwości.

masowy pozew właścicieli paneli słonecznych

Masowy pozew właścicieli paneli słonecznych

Masowy pozew, który dwaj adwokaci przygotowują przeciwko rządowi Holandii w związku z nagłym zniesieniem systemu bilansowania energii (salderingsregeling), cieszy się ogromnym zainteresowaniem. W ciągu zaledwie czterech dni zgłosiło się już 24 000 gospodarstw domowych posiadających panele słoneczne. „Prowadzę często sprawy zbiorowe. Zajmowałem się m.in. pozwami dotyczącymi oszustw w silnikach Diesla, ale jeszcze nigdy nie widziałem takiej skali w tak krótkim czasie. Idę do łazienki, wracam do komputera, a tam setki nowych zgłoszeń! Oburzenie jest ogromne” – mówi na łamach ad.nl adwokat Oscar van Oorschot, jeden z inicjatorów pozwu.
Przeczytaj także: Holendrzy zarabiają coraz więcej, ale stać ich na coraz mniej. To zła wiadomość dla Polaków

Van Oorschot postanowił działać po tym, jak media poinformowały, że od 2027 roku energia oddawana do sieci będzie praktycznie bezwartościowa. To spowoduje wzrost rachunków za prąd o dziesiątki euro, a lokatorzy wynajmujący mieszkania od spółdzielni będą wręcz dopłacać do użytkowania paneli słonecznych z powodu zwiększonych kosztów serwisowych.

Oburzenie wśród właścicieli paneli

Ludzie, którzy zainwestowali w panele słoneczne, hybrydowe pompy ciepła czy samochody elektryczne, czują się oszukani. Wszyscy słyszeliśmy, że system bilansowania zostanie kiedyś zlikwidowany, ale przez lata mówiło się o jego stopniowym wygaszaniu. Tymczasem nowy rząd postanowił zakończyć go z dnia na dzień. Efekt? Od 2027 roku budżet państwa zyska dodatkowe 700 milionów euro z podatków od energii” – wyjaśnia Van Oorschot.

Zdaniem adwokata, wielu ludzi nie miało szansy przewidzieć tak nagłej zmiany przepisów. „Czytałem dokumenty i sam w pewnym momencie czułem się zagubiony. Rada Stanu zalecała stopniowe wygaszanie systemu, a rząd zapowiadał, że zwrot za oddaną energii nie będzie mniejszy niż 50% ceny bazowej. Ludzie zakładali, że dostaną mniej pieniędzy, ale wciąż jakieś wynagrodzenie. Teraz okazuje się, że nie dostaną nic. To prawdziwy szok” – mówi.
Sprawdź: Masowe odwołania lotów na dwóch głównych lotniskach Europy. Żaden samolot nie startuje

Pozew przeciw rządowi

Van Oorschot podkreśla, że energia elektryczna jest podstawową potrzebą życiową i budzi ogromne emocje. „Przyjrzałem się wynikom finansowym firm energetycznych – osiągnęły setki milionów euro zysku. A mimo to znaleźliśmy się w tej sytuacji.”

Pod względem prawnym walka o odszkodowanie od rządu nie będzie łatwa, gdyż decyzja została podjęta przez gabinet i zaakceptowana przez parlament. „Jedyną możliwością jest wykazanie, że państwo działało bezprawnie lub przynajmniej nieodpowiedzialnie. Przez lata rząd promował inwestowanie w odnawialne źródła energii i oferował dofinansowania, a teraz nagle wycofuje się ze wsparcia” – argumentuje prawnik.

Udział w pozwie jest bezpłatny i – jak zapewnia Van Oorschot – tak pozostanie. On sam nie poprowadzi sprawy osobiście, ale przekaże ją fundacji, która znajdzie inwestora finansującego postępowanie. W przypadku wygranej 10% odszkodowania trafi do tego inwestora.

Jakie są żądania?

Adwokaci dążą do stopniowego wygaszania systemu bilansowania, aby właściciele paneli mieli czas na zwrot kosztów inwestycji. Drugim postulatem jest zapewnienie, że opłaty za oddawanie energii do sieci nie będą tak wysokie, że praktycznie zniweczą wszelkie korzyści.

„Jeśli premier Schoof zaprosi mnie na rozmowę i powie: 'Panie Van Oorschot, nie ma potrzeby pozywać rządu, zmieniamy politykę’, myślę, że wiele osób by mi podziękowało” – podsumowuje prawnik.