
Bezdomność w Holandii: Największe miasta Holandii biją na alarm. Liczba osób bez dachu nad głową szybko rośnie, brakuje miejsc w noclegowniach, a coraz więcej ludzi zmuszonych jest spać na ulicach, w samochodach, na dworcach czy pod prowizorycznym schronieniem. Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja w Rotterdamie, gdzie liczba osób bezdomnych wzrosła w ostatnich latach o jedną czwartą. Władze Amsterdamu, Rotterdamu, Hagi i Utrechtu zwróciły się do rządu o pilne działania i dodatkowe środki.

Bezdomność w Holandii: Alarm w największych miastach. Problem narasta
Burmistrzowie czterech największych miast Holandii – Amsterdamu, Rotterdamu, Hagi i Utrechtu – ostrzegają, że sytuacja związana z bezdomnością szybko się pogarsza. W otwartym liście skierowanym do rządu i parlamentu napisali, że liczba osób pozbawionych stałego miejsca zamieszkania rośnie, a wraz z nią zwiększają się problemy związane z uzależnieniami, zaburzeniami psychicznymi i brakiem dostępu do odpowiedniej opieki.
Samorządy podkreślają, że ich możliwości są coraz bardziej ograniczone. Brakuje miejsc w schroniskach, mieszkań socjalnych oraz odpowiedniej opieki psychiatrycznej.
W Rotterdamie około 9000 osób bez stałego dachu nad głową
Jednym z miast, w których problem jest szczególnie widoczny, jest Rotterdam. Według danych przytaczanych przez Hart van Nederland liczba osób bezdomnych wzrosła tam w ciągu ostatnich czterech lat o około 25 procent. Obecnie miasto szacuje ich liczbę na około 9000.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie te osoby śpią na ulicy. Pojęcie bezdomności obejmuje również ludzi korzystających z tymczasowego zakwaterowania, noclegowni, przebywających u znajomych lub pozbawionych stałego adresu.
Mimo to według organizacji pomocowych setki osób w Rotterdamie nie mają nocą miejsca w schronisku. Coraz więcej z nich trafia między innymi do Pauluskerk – kościoła i punktu pomocy dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji.
Przeczytaj także: Stolica Holandii nie radzi sobie z Polakami z ulicy. Ruszyły deportacje
„Ludzie nie powinni spać na ulicy”
Burmistrzowie czterech największych miast wystosowali wspólny apel do rządu. Podkreślają, że w tak zamożnym kraju jak Holandia ludzie nie powinni być zmuszeni do spania na ulicach, w bramach czy na dworcach.
Władze G4, czyli Amsterdamu, Rotterdamu, Utrechtu i Hagi, domagają się przede wszystkim stałego dodatkowego finansowania systemu pomocy. Według ich propozycji potrzebnych jest około 100 milionów euro rocznie na dodatkowe miejsca w schroniskach oraz wsparcie osób najbardziej zagrożonych wykluczeniem.
Samorządy chcą także większego wsparcia dla bezdomnych migrantów zarobkowych z innych krajów Unii Europejskiej oraz cofnięcia planowanych cięć w opiece psychiatrycznej.
Oficjalne dane również pokazują skalę problemu
Dane holenderskiego urzędu statystycznego CBS pokazują, że problem szczególnie mocno dotyczy największych aglomeracji. W 2024 roku w samych placówkach noclegowych i tymczasowego zakwaterowania zarejestrowano:
3660 osób w regionie Amsterdamu,
2220 w Rotterdamie,
2190 w Utrechcie,
1830 w Hadze.
CBS zaznacza jednak, że statystyki te nie pokazują całej skali bezdomności. Nie obejmują wszystkich osób śpiących poza oficjalnym systemem pomocy ani wszystkich osób korzystających z nierejestrowanych form tymczasowego zakwaterowania.
Bezdomność często pozostaje niewidoczna
Holenderskie władze coraz częściej zwracają uwagę na tzw. ukrytą bezdomność. Chodzi między innymi o osoby mieszkające tymczasowo u znajomych, śpiące w samochodach, hotelach pracowniczych albo przemieszczające się pomiędzy różnymi miejscami.
Rotterdam w maju 2026 roku przeprowadził specjalne badanie metodą ETHOS. Miasto podkreśla, że w dotychczasowych statystykach często pomijane były m.in. kobiety, dzieci, migranci zarobkowi oraz osoby bez dokumentów. Wyniki tego badania mają zostać przedstawione w grudniu 2026 roku.
