Przejdź do treści

To najbardziej znienawidzona praca w Holandii. Tyle można na niej zarobić

21/01/2026 18:58 - AKTUALIZACJA 21/01/2026 18:58
Ile zarabia sprzedawca światłowodu w Holandii?

To jedna z najbardziej znienawidzonych prac w Holandii. Większość ludzi reaguje irytacją, część strachem, a tylko nieliczni otwierają drzwi. Sprzedawca światłowodu od lat budzi skrajne emocje i regularnie trafia na listy najbardziej uciążliwych zawodów. A mimo to firmy telekomunikacyjne wciąż wysyłają ich pod drzwi tysięcy domów. Pojawia się więc pytanie, które wraca jak bumerang. Ile można zarobić w pracy, której nikt nie chce wykonywać i czy pieniądze faktycznie rekompensują codzienne upokorzenia, odmowy i presję wyniku? Sprawdzamy, jak wygląda wynagrodzenie sprzedawcy światłowodu od kuchni.

Ile zarabia sprzedawca światłowodu w Holandii?

Ile zarabia sprzedawca światłowodu w Holandii?

Z badań Consumentenbond wynika, że aż 92 procent mieszkańców Holandii odczuwa irytację wobec tzw. sprzedaży od drzwi do drzwi. 71 procent uważa takie działania za nachalne, a 81 procent chciałoby całkowitego zakazu tej formy handlu. Na samym szczycie listy najbardziej nielubianych sprzedawców znajdują się właśnie sprzedawcy światłowodu.

Paradoks polega na tym, że sektor telekomunikacyjny jest jednym z najbardziej konkurencyjnych w kraju. Tacy giganci jak KPN czy Odido toczą bezwzględną walkę o klientów, a jednym z najskuteczniejszych narzędzi wciąż pozostaje bezpośrednie pukanie do drzwi. Firmy nie zatrudniają jednak własnych pracowników. Zlecają to wyspecjalizowanym agencjom sprzedażowym.
Przeczytaj także: Panele słoneczne miały się opłacać. Coraz więcej osób w Holandii żałuje zakupu

W praktyce oznacza to pracę na zasadach samozatrudnienia, często bez podstawy godzinowej. Przykładowo w Sales Group Academy sprzedawca otrzymuje około 100 euro za podpisanie rocznej umowy. Jeśli danego dnia nie sprzeda niczego, nie zarabia absolutnie nic. Unique Sales Force oferuje nieco łagodniejszy model. Stała dniówka wynosi około 100 euro, a za każde sprzedane łącze dochodzi premia w wysokości 30 euro.

80 domów dziennie i niemal same odmowy

Jak wygląda skuteczność w praktyce. Dziennikarz Volkskrant Jeroen van Bergeijk przez kilka tygodni pracował incognito jako sprzedawca światłowodu. Swoje doświadczenia opisał w reportażu. Mężczyzna opowiada, że normą było odwiedzanie około 80 adresów dziennie. Średni wynik sprzedażowy to od zera do dwóch umów. Oznacza to skuteczność na poziomie 1 do 2 procent.

Przy takich wynikach dzienny zarobek w systemie czysto prowizyjnym waha się od 0 do 200 euro. W modelu z podstawą sprzedawca wraca do domu z kwotą od 100 do maksymalnie 160 euro brutto. I to po całym dniu konfrontacji z frustracją, niechęcią i często agresją słowną.

Każda sprzedaż jest publicznie raportowana na firmowych czatach. Pojawiają się komentarze w stylu „dobra robota” czy „wojownik”, a menedżerowie podkręcają atmosferę hasłami motywacyjnymi. Gdy wyniki są słabe, reakcja bywa bezlitosna. Padają słowa o „żenujących liczbach” i braku zaangażowania.

Praca,w której nikt nie wygrywa

Z perspektywy konsumenta to nieprzyjemne doświadczenie. Dla sprzedawcy to codzienny stres, presja targetów i niestabilne dochody. Kierownicy zespołów również są rozliczani z wyników i podlegają naciskom ze strony operatorów. Nawet same firmy telekomunikacyjne działają głównie ze strachu przed utratą rynku na rzecz konkurencji.

W efekcie praca sprzedawcy światłowodu jest jednym z tych zawodów, w których niemal każdy czuje się przegrany. Jedni tracą spokój we własnym domu, drudzy godność i zdrowie psychiczne, a system napędza się sam, bo nikt nie chce być tym, który pierwszy z niego zrezygnuje.