
Dlaczego Holendrzy nie używają parasoli, mimo że w ich kraju ciągle pada deszcz? To pytanie zadaje sobie wielu obcokrajowców, zwłaszcza mieszkańcy południa Europy. Holandia, podobnie jak Wielka Brytania, kojarzy się z deszczem, wiatrem i pochmurną pogodą, a jednak na ulicach rzadko widać ludzi z parasolami. W sieci dużą popularność zdobyło wyjaśnienie przedstawione przez kobietę mieszkającą w Niderlandach, która wskazała cztery główne powody tego zjawiska.

Dlaczego Holendrzy nie używają parasoli?
Pierwszym i najbardziej oczywistym powodem jest wiatr w Holandii. Kraj ten jest wyjątkowo narażony na silne podmuchy, szczególnie jesienią i zimą. Parasole w takich warunkach są mało praktyczne. Często wyginają się, łamią i w efekcie lądują w koszu po jednym użyciu. Dla Holendrów, którzy cenią funkcjonalność i ograniczanie zbędnych odpadów, to wystarczający argument, aby z parasolu po prostu zrezygnować.
Drugim ważnym czynnikiem jest rower jako podstawowy środek transportu. Holandia słynie z doskonałej infrastruktury rowerowej, a jazda na dwóch kółkach jest codziennością niezależnie od pogody. Używanie parasola podczas jazdy na rowerze jest nie tylko niewygodne, ale wręcz niebezpieczne. Dlatego zamiast parasola Holendrzy wybierają kurtki przeciwdeszczowe z kapturem lub specjalne peleryny rowerowe.
Przeczytaj także: Holandia płaci za niepalenie w ciąży. Pomysł kontrowersyjny, wyniki bezdyskusyjne
Deszcz jako codzienność, a nie problem
Kolejny powód ma charakter mentalny. Holendrzy są przyzwyczajeni do zmiennej pogody. W Niderlandach w ciągu kilku minut słońce może ustąpić miejsca ulewie, a potem znów wyjrzeć zza chmur. Noszenie parasola przez cały dzień tylko na wszelki wypadek uznawane jest za mało praktyczne. Zamiast tego mieszkańcy kraju akceptują fakt, że czasem zmokną i nie traktują tego jako poważnej niedogodności.
Włoszka Denise, która od lat mieszka w Holandii, zauważa, że w takich warunkach parasol szybko przestaje mieć sens. Lepiej ubrać się odpowiednio do pogody i po prostu iść dalej, nawet jeśli przez kilka minut pada deszcz. To podejście mocno kontrastuje z mentalnością południowoeuropejską, gdzie deszcz często postrzegany jest jako coś, czego należy bezwzględnie unikać.
Kultura odporności
Ostatni powód jest ściśle związany z holenderską kulturą odporności. Mieszkańcy Niderlandów od najmłodszych lat uczą się funkcjonować w trudniejszych warunkach atmosferycznych. Dzieci dojeżdżają do szkoły rowerem nawet wtedy, gdy pada deszcz, wieje silny wiatr lub jest zimno. To buduje odporność fizyczną i psychiczną, a także poczucie samodzielności.
W języku niderlandzkim funkcjonuje popularne powiedzenie, które doskonale oddaje to podejście. „Nie jesteśmy z cukru”. Oznacza ono, że kilka minut deszczu nikomu nie zaszkodzi. W porównaniu z tym podejściem wielu Włochów czy Hiszpanów przyznaje, że są mniej odporni na niesprzyjającą pogodę i częściej wybierają samochód lub szukają schronienia.
