
Amsterdam ponownie rozważa zakaz wstępu do coffeeshopów dla turystów, co może zmienić sposób zwiedzania miasta przez zagranicznych gości. Po wyborach samorządowych możliwe jest powstanie większości popierającej nowe przepisy. Władze chcą ograniczyć tego rodzaju turystykę i nadmiar odwiedzających, ale eksperci ostrzegają przed skutkami ubocznymi. Dyskusja o przyszłości coffeeshopów znów dzieli mieszkańców i polityków.

Zakaz wstępu do coffeeshopów dla turystów w Amsterdamie
Władze Amsterdamu ponownie analizują możliwość wprowadzenia zakazu sprzedaży cannabis turystom zagranicznym, informuje „Parool”. Po najbliższych wyborach samorządowych w radzie miasta może pojawić się większość popierająca takie rozwiązanie.
Od lat Amsterdam próbuje zerwać z wizerunkiem „europejskiej stolicy marihuany” i jednocześnie ograniczyć napływ turystów nastawionych na używki. Już w październiku ubiegłego roku partia PvdA zaproponowała zakaz sprzedaży marihuany turystom w coffeeshopach w centrum miasta, wzorując się na południu kraju. Tam od 2012 roku działa system, w którym lokalni mieszkańcy muszą okazywać specjalną kartę przy zakupie.
Decydujące mogą być wybory
Dotąd propozycja PvdA nie miała większości. Sytuacja może się jednak zmienić po wyborach 18 marca. Jednym z głównych przeciwników była partia GroenLinks, która po wyborach ma połączyć się z PvdA i może przyjąć jej stanowisko. Burmistrz Femke Halsema mogłaby wprowadzić takie przepisy samodzielnie, ale dotąd podkreślała, że woli działać z poparciem rady miasta.
Ryzyko rozwoju czarnego rynku
Przeciwnicy ostrzegają, że zakaz może mieć skutki uboczne. W Maastricht, gdzie marihuanę mogą kupować tylko obywatele Holandii, odnotowano wzrost liczby ulicznych dealerów. Lokalni dziennikarze wskazują, że egzekwowanie przepisów okazało się trudne przy ograniczonych zasobach policji.
Podobnego zdania jest profesor kryminologii Dirk Korf, który od lat bada coffeeshopy i rynek narkotykowy. Jego zdaniem zakaz dla turystów może stworzyć równoległy, nielegalny rynek. „To kwestia podaży i popytu — jeśli zamkniesz jedną drogę, pojawi się inna” — podkreśla.
Mieszkańcy mają dość nadmiaru turystów
Część mieszkańców popiera jednak zmiany. Przedstawiciele organizacji lokalnych twierdzą, że miasto już teraz zmaga się z dealerami ulicznymi, a większym problemem jest overtourism. Jak mówią, ograniczenia mogą odstraszyć turystów imprezowych, których wielu mieszkańców ma już dość.
