
Holandia mierzy się falą protestów związków zawodowych, a najbardziej odczują je podróżujący. Największych utrudnień spodziewamy się w środę rano, bo to właśnie wtedy transport publiczny w wielu regionach kraju będzie poważnie zakłócony. Część połączeń kolejowych, autobusowych, tramwajowych i metra została zawieszona. Akcja jest częścią ogólnokrajowego tygodnia protestów organizowanych przez największe centrale związkowe FNV, CNV i VCP.

Holandia mierzy się falą protestów
Powodem protestów są planowane przez rząd zmiany w systemie zabezpieczenia społecznego. Związki zawodowe sprzeciwiają się między innymi propozycjom ograniczenia wydatków socjalnych oraz skróceniu maksymalnego okresu pobierania zasiłku dla bezrobotnych (WW) z dwóch lat do jednego roku. Kontrowersje budzą również planowane zmiany dotyczące świadczeń dla osób chorych i niezdolnych do pracy.
Zdaniem liderów związkowych wycofanie się rządu z przyspieszonego podnoszenia wieku emerytalnego nie rozwiązuje problemu. Organizacje pracownicze domagają się całkowitego odejścia od planowanych cięć i zapowiadają dalsze działania nacisku.
Podróżni muszą liczyć się z utrudnieniami
Najbardziej odczuwalne skutki protestu dotkną pasażerów korzystających z transportu publicznego w godzinach porannego szczytu. Przewoźnicy ostrzegali wcześniej, że nawet po zakończeniu akcji przywrócenie normalnego rozkładu jazdy zajmie dodatkowy czas. W praktyce oznaczało to opóźnienia oraz ograniczoną liczbę połączeń jeszcze przez kilka godzin po zakończeniu protestu.
Narodowy przewoźnik kolejowy NS zdecydował się odwołać większość połączeń do godzin porannych, argumentując to trudnością przewidzenia skali udziału pracowników w akcji. Wyjątek stanowiły połączenia obsługujące lotnisko Schiphol, które funkcjonowały w ograniczonym zakresie. Problemy wystąpiły również u regionalnych przewoźników autobusowych i kolejowych.
Przeczytaj także: Podwyżka płacy minimalnej w Holandii 2026: tyle netto będą otrzymywać pracownicy już od lipca
Przewoźnicy nie ukrywają frustracji związanej z kolejną akcją protestacyjną. Ich przedstawiciele podkreślają, że największe konsekwencje ponoszą pasażerowie, którzy mają ograniczony wpływ na spór między rządem a związkami zawodowymi. Z drugiej strony organizatorzy protestów argumentują, że transport publiczny jest jednym z najskuteczniejszych sposobów zwrócenia uwagi opinii publicznej na problemy pracowników i planowane zmiany społeczne.
Związki zapowiadają, że protesty nie ograniczą się wyłącznie do sektora transportowego, podaje ad.nl. W kolejnych dniach podobne akcje mają objąć również inne branże, w tym lotnictwo, usługi porządkowe oraz przemysł. Wszystko wskazuje więc na to, że najbliższy tydzień może upłynąć w Holandii pod znakiem demonstracji i sporów dotyczących przyszłości systemu socjalnego.
