Przejdź do treści

Holandia jako pierwsza w Europie pozwala na to kierowcom Tesli. Eksperci biją na alarm

11/04/2026 09:09 - AKTUALIZACJA 11/04/2026 09:09
Holandia pozwala na jazdę Teslą bez rąk na kierownicy
źródło: depositphotos.com

Holandia zaskoczyła Europę decyzją, która może wyznaczyć kierunek dla całego rynku motoryzacyjnego. Jako pierwszy kraj na kontynencie dopuściła rozwiązanie, na które inni wciąż patrzą z dużą ostrożnością. To krok odważny, ale i kontrowersyjny, bo dotyka granicy między kontrolą człowieka a autonomią maszyn. Dopiero teraz wychodzi na jaw, jak bardzo zmieni to codzienną jazdę kierowców.

Tesla bez rąk na kierownicy Holandia

Holandia pozwala na jazdę Teslą bez rąk na kierownicy

Chodzi o system Tesla Full Self-Driving, czyli zaawansowaną funkcję wspomagania jazdy, która pozwala samochodowi samodzielnie przyspieszać, hamować i skręcać bez konieczności trzymania rąk na kierownicy. Decyzja holenderskiego regulatora oznacza, że użytkownicy Tesli mogą korzystać z tej technologii na drogach publicznych, choć nadal muszą zachować pełną czujność i być gotowi do przejęcia kontroli w każdej chwili.

System ten w wersji nadzorowanej znacząco wykracza poza klasyczne rozwiązania typu tempomat adaptacyjny czy asystent pasa ruchu. Samochód analizuje sytuację na drodze w czasie rzeczywistym, wykorzystując osiem kamer i ogromne ilości danych zebranych podczas miliardów kilometrów jazdy. Producent przekonuje, że dzięki temu poziom bezpieczeństwa rośnie, ponieważ pojazd może szybciej reagować na zagrożenia niż człowiek. Funkcja będzie dostępna jako płatna subskrypcja, kosztująca około 99 euro miesięcznie, i ma być wdrażana stopniowo poprzez aktualizacje oprogramowania.

Mimo technologicznego zaawansowania system nie oznacza pełnej autonomii. Kierowca nadal musi siedzieć za kierownicą i obserwować drogę. Samochód kontroluje jego uwagę za pomocą kamer i ostrzega, jeśli wykryje brak skupienia.
Przeczytaj także: Samochody w „workach” na ulicach Holandii budzą sensację. Stoi za tym brutalna rzeczywistość

Bezpieczeństwo i odpowiedzialność kierowcy

Kluczową kwestią pozostaje odpowiedzialność. W razie wypadku to kierowca ponosi konsekwencje, nawet jeśli korzystał z systemu autopilota. To powoduje napięcie między wygodą a realnym zakresem kontroli nad pojazdem.

Eksperci ostrzegają przed zjawiskiem nadmiernego zaufania do technologii. Profesor Marieke Martens zwraca uwagę, że „system może eliminować błędy ludzkie, ale jednocześnie tworzyć nowe sytuacje wymagające szybkiej reakcji”. Problem polega na tym, że im bardziej zaawansowany system, tym większa skłonność kierowców do rozluźnienia uwagi.

Zjawisko określane jako „eyes on, head off” oznacza, że kierowca patrzy na drogę, ale nie przetwarza aktywnie informacji. W sytuacji krytycznej może to prowadzić do opóźnionej reakcji, co podważa realne bezpieczeństwo takiego rozwiązania.

Kontrowersje wokół autonomicznej jazdy

Decyzja Holandii wywołała mieszane reakcje. Część specjalistów widzi w niej naturalny krok w stronę przyszłości transportu, inni obawiają się, że użytkownicy staną się nieświadomymi testerami technologii. Doświadczenia z innych krajów pokazują, że systemy tego typu nie są wolne od błędów, podaje rtl.nl. Kierowcy zgłaszają zarówno zbyt ostrożne, jak i nieprzewidywalne zachowania pojazdów. Wprowadzenie bardziej zaawansowanego Tesla Full Self-Driving może te problemy uwidocznić na większą skalę.

Pojawia się również pytanie o przyszłość umiejętności prowadzenia samochodu. Jeśli kierowcy coraz częściej będą polegać na technologii, ich zdolność do samodzielnej jazdy może stopniowo zanikać.