
Trump grozi atakiem na kolejny kraj: Donald Trump ponownie zaostrza retorykę wobec państw Bliskiego Wschodu. Tym razem prezydent Stanów Zjednoczonych skierował wyjątkowo ostrą groźbę pod adresem Omanu – kraju, który odgrywa ważną rolę w rozmowach dotyczących sytuacji w Cieśninie Ormuz. Wszystko dzieje się w momencie, gdy negocjacje z Iranem znalazły się w impasie, a napięcie w regionie ponownie gwałtownie rośnie. Słowa amerykańskiego prezydenta nie pozostawiają wątpliwości, że Waszyngton nie zamierza łatwo ustępować.

Trump grozi atakiem na kolejny kraj
Do ostrej wypowiedzi doszło podczas rozmowy Trumpa z Fox News. Prezydent USA odniósł się do negocjacji prowadzonych pomiędzy Omanem a Iranem w sprawie Cieśniny Ormuz.
– Jeśli Oman stanie nam na drodze, zbombardujemy ich – powiedział Trump. W oryginale amerykański prezydent użył jeszcze bardziej dosadnego, wulgarnego sformułowania.
Kilka godzin później, odpowiadając na pytania dziennikarzy w Gabinecie Owalnym, Trump nie wycofał się z ostrego stanowiska. Stwierdził, że jego zdaniem Oman „nie zachował się zbyt dobrze”, dodając jednocześnie, że Stany Zjednoczone mogłyby „bardzo łatwo” sobie z nim poradzić.
Wszystko rozgrywa się wokół Cieśniny Ormuz
Źródłem obecnego napięcia jest sytuacja w Cieśninie Ormuz, jednym z najważniejszych szlaków transportowych na świecie. Przed rozpoczęciem obecnego konfliktu przepływało przez nią około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
Przeczytaj także: Największy port Europy szykuje się na wojnę z Rosją
Iran i Oman prowadzą rozmowy dotyczące zasad zarządzania ruchem statków w cieśninie i możliwości przywrócenia normalnej żeglugi handlowej. Problem polega na tym, że Waszyngton i Teheran zupełnie inaczej interpretują wcześniejsze ustalenia dotyczące kontroli nad tym strategicznym szlakiem.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta po tym, jak rozmowy USA z Iranem dotyczące trwałego zakończenia konfliktu utknęły w martwym punkcie. Memorandum podpisane 17 czerwca przewidywało 60 dni na wypracowanie szerszego porozumienia. Termin właśnie minął, a przełomu nie udało się osiągnąć.
Trump poinformował w poniedziałek, że Stany Zjednoczone nie zamierzają zabiegać o przedłużenie tymczasowego porozumienia. Jednocześnie stwierdził, że Iran nie jest gotowy zaakceptować umowy, którą Waszyngton uznałby za wystarczającą.
Iran również zaostrza ton
Groźby nie płyną jednak wyłącznie ze strony Waszyngtonu. Wysoki rangą irański urzędnik powiedział Reutersowi, że jeśli wysiłki dyplomatyczne zakończą się fiaskiem, Iran jest gotowy przejść do „w pełni ofensywnej” postawy wojskowej.
Teheran zapowiada możliwość podjęcia działań militarnych w celu przełamania amerykańskiej blokady morskiej. Iran twierdzi też, że USA muszą wypełnić wcześniejsze zobowiązania, zanim możliwy będzie powrót do dalszych negocjacji.
We wtorek, 18 sierpnia, Iran poszedł jeszcze dalej. Teheran oświadczył, że Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, dopóki Stany Zjednoczone nie spełnią warunków wcześniejszego porozumienia.
Napięcie już uderza w ceny ropy
Konflikt ma konsekwencje daleko wykraczające poza Bliski Wschód. Rosną obawy o dostawy surowców energetycznych, a ceny ropy ponownie idą w górę.
We wtorek ropa Brent kosztowała około 91 dolarów za baryłkę, osiągając poziom zbliżony do najwyższego od niemal trzech tygodni. Inwestorzy obawiają się przede wszystkim dalszych problemów z transportem przez Cieśninę Ormuz.
Ruch statków przez cieśninę jest obecnie znacznie ograniczony. W ostatnich dniach dochodziło również do ataków na jednostki znajdujące się w tym rejonie. Każde dalsze zaostrzenie konfliktu może więc mieć konsekwencje nie tylko dla państw Zatoki Perskiej, ale również dla cen paliw i energii w innych częściach świata.
Sytuacja pozostaje wyjątkowo napięta. Z jednej strony Iran zapowiada możliwość przejścia do działań ofensywnych, z drugiej Trump otwarcie grozi użyciem siły przeciwko Omanowi, jeśli działania tego państwa staną na drodze planom Waszyngtonu. Najbliższe dni mogą więc zdecydować o tym, czy możliwy będzie powrót do negocjacji, czy konflikt na Bliskim Wschodzie wejdzie w kolejną fazę.
Trump grozi teraz Omanowi
Prezydent Stanów Zjednoczonych zagroził w poniedziałek Omanowi bombardowaniami, jeśli kraj ten sprzeciwi się planom Waszyngtonu dotyczącym Cieśniny Ormuz. Słowa padły podczas rozmowy z korespondentem Fox News Treym Yingstem, który zapytał Trumpa o negocjacje prowadzone przez Oman i Iran. Odpowiedź prezydenta była wyjątkowo ostra: „Jeśli Oman stanie nam na drodze, zbombardujemy go i zrobimy z niego miazgę” – relacjonował dziennikarz.
Groźba pojawiła się w szczególnie delikatnym momencie. Oman od lat pełni rolę dyplomatycznego pośrednika między Waszyngtonem a Teheranem. W ostatnich tygodniach przedstawiciele Iranu i Omanu prowadzili jednak bezpośrednie rozmowy dotyczące przepływu statków przez Cieśninę Ormuz. Iran poinformował w poniedziałek, że negocjacje są zaawansowane, a strony omawiają już treść wspólnego oświadczenia.
Przeczytaj także: „Zniszczymy wszystko!”. Nowa groźba Rosji stawia Niemcy w stan alarmu
Iran i Oman negocjują w sprawie Cieśniny Ormuz
„Rozmowy między Iranem a Omanem nadal przebiegają w poważnej atmosferze” – przekazał w poniedziałek rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Według Associated Press omawiany projekt zakłada między innymi organizację ruchu statków w dwóch torach: jednym w pobliżu irańskiego wybrzeża, drugim po stronie Omanu. Stawka jest ogromna. Przed wybuchem wojny przez Cieśninę Ormuz przepływała około jedna piąta ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego będących przedmiotem światowego handlu.
Relacje między Waszyngtonem a Maskatem wchodzą więc w bardzo napięty okres. Oman jest znany z roli mediatora w regionalnych konfliktach i wielokrotnie gościł negocjacje między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Trump ostrzega jednak, że nie zaakceptuje sprzeciwu Maskatu wobec amerykańskiej strategii dotyczącej Ormuzu. Nie sprecyzował przy tym, co Waszyngton uznałby za taką ingerencję.
Przeczytaj także: Trump: „Wkrótce ogłoszę Cieśninę Ormuz terytorium Stanów Zjednoczonych”. Odpowiedź Iranu
Trump żąda od Iranu „białej flagi kapitulacji”
Tego samego dnia Trump skierował do Teheranu jeszcze ostrzejszy komunikat. Zapytany o perspektywy zakończenia konfliktu, prezydent USA powiedział o Irańczykach: „Powinni wywiesić białą flagę kapitulacji”. Trump stwierdził również, że nie ma harmonogramu zakończenia wojny i „nigdzie się nie spieszy”, choć zbliża się koniec wyznaczonego na 60 dni terminu obecnych działań dyplomatycznych.
Prezydent USA potwierdził też istnienie bezpośredniego kanału komunikacji między Waszyngtonem a irańską Gwardią Rewolucyjną. To ważna informacja, ponieważ oficjalne negocjacje pozostają niezwykle trudne, a Teheran publicznie podkreśla, że nie prowadzi bezpośrednich rozmów ze Stanami Zjednoczonymi. Wiadomości między stronami nadal przepływają jednak za pośrednictwem mediatorów, równolegle z osobnymi rozmowami Iranu i Omanu o ruchu statków przez Ormuz.
Od „amerykańskiego Ormuzu” do groźby wobec Omanu
Najnowsza deklaracja padła zaledwie kilka dni po kolejnym spektakularnym oświadczeniu prezydenta Stanów Zjednoczonych. Trump powiedział, że po pokonaniu Iranu ogłosi Cieśninę Ormuz „terytorium Stanów Zjednoczonych”. Teheran natychmiast odpowiedział, że cieśnina „była, jest i pozostanie irańska”. Słowny konflikt o kontrolę nad strategicznym szlakiem obejmuje teraz także Oman, położony po przeciwnej stronie cieśniny.
Dokładną wypowiedź dotyczącą bombardowania Omanu przytoczył w poniedziałek Fox News po rozmowie Treya Yingsta z prezydentem USA. Potwierdzają ją również relacje AFP. Associated Press niezależnie potwierdza, że Iran i Oman są blisko sfinalizowania porozumienia w sprawie Cieśniny Ormuz. Jak dotąd groźbie Trumpa nie towarzyszyła zapowiedź amerykańskiej operacji wojskowej przeciwko Omanowi.
Presja na Maskat pojawia się więc dokładnie wtedy, gdy kraj próbuje wypracować kompromis dotyczący ruchu statków. W ciągu zaledwie kilku dni spór o Ormuz przeszedł od gróźb wobec Iranu, przez słowne roszczenie Trumpa do cieśniny, aż po ostrzeżenie, że sam Oman może stać się celem amerykańskich bombardowań, jeśli – jak ujął to prezydent – „stanie na drodze” Stanom Zjednoczonym.
