
Pracownik KLM stracił pracę po poważnym incydencie związanym z wyciekiem około 1000 litrów paliwa lotniczego na lotnisku. Sąd uznał, że swoim zachowaniem naraził na niebezpieczeństwo pasażerów, współpracowników oraz obsługę naziemną. W efekcie nie tylko utracił zatrudnienie, ale również nie otrzyma żadnej rekompensaty finansowej za rozwiązanie umowy.

1000 litrów paliwa lotniczego wylało się przy samolocie KLM
Do zdarzenia doszło 14 czerwca 2025 roku podczas tankowania samolotu. 52-letni pracownik był odpowiedzialny za uzupełnianie paliwa w maszynie należącej do KLM. W pewnym momencie z prawego skrzydła samolotu zaczęła wydostawać się nafta lotnicza, czyli kerosyna wykorzystywana jako paliwo dla samolotów pasażerskich.
Według ustaleń sądu wyciek trwał ponad półtorej minuty. W tym czasie na płytę lotniska dostało się około 1000 litrów kerosyny. Sytuację zauważył inny pracownik, który natychmiast podjął działania i zatrzymał wyciek. Świadek opisał później, że paliwo „lało się jak wodospad”. Jak twierdził, operator tankowania siedział w tym czasie w pojeździe i korzystał z iPada. Według obowiązujących procedur bezpieczeństwa nie powinien był znajdować się wewnątrz pojazdu podczas kluczowego etapu tankowania.
Na szczęście pasażerowie nie zdążyli jeszcze wejść na pokład samolotu. Mimo to służby oceniły sytuację jako bardzo niebezpieczną. Na miejsce skierowano straż pożarną, ambulans oraz specjalistyczne zespoły odpowiedzialne za neutralizację rozlanej substancji. Lot został opóźniony o około półtorej godziny.
Przeczytaj także: Kobiety nie miały pojęcia, co im zrobiono. Holenderska policja odkryła przerażający proceder
KLM nie toleruje naruszeń zasad bezpieczeństwa
Po incydencie KLM zawiesiło pracownika z zachowaniem wynagrodzenia i rozpoczęło wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Firma podkreślała, że wszelkie działania zagrażające bezpieczeństwu lub przejawiające rażące zaniedbanie są niedopuszczalne.
Linia lotnicza argumentowała, że rozlanie tak dużej ilości paliwa mogło doprowadzić do pożaru lub nawet eksplozji. W konsekwencji zagrożone mogło być zdrowie i życie pracowników lotniska, pasażerów oraz osób przebywających w pobliżu samolotu.
Sam pracownik nie zgadzał się z zarzutami. Holenderski portal NU podaje, że twierdził on, że przyczyną wycieku mogła być awaria systemu odpowiedzialnego za automatyczne zatrzymanie tankowania po osiągnięciu odpowiedniego poziomu paliwa. Domagał się także odszkodowania w wysokości 75 tysięcy euro, standardowej odprawy oraz wynagrodzenia za okres wypowiedzenia.
Sąd. Zwolnienie pracownika KLM było uzasadnione
Sąd nie przychylił się jednak do argumentów byłego pracownika. W uzasadnieniu podkreślono, że poprzez całkowicie niepotrzebne ryzyko dopuścił się poważnego naruszenia zasad bezpieczeństwa.
Zdaniem sądu istniało realne zagrożenie pożarem, którego skutki mogły okazać się tragiczne. Dodatkowo zwrócono uwagę, że sytuacja mogła zakończyć się znacznie gorzej, gdyby wyciek nie został szybko zauważony przez innego członka personelu.
W rezultacie sąd uznał zwolnienie pracownika KLM za w pełni uzasadnione. Mężczyzna nie otrzyma ani odszkodowania, ani odprawy związanej z rozwiązaniem stosunku pracy. Sprawa stanowi kolejne przypomnienie, jak istotne znaczenie w branży lotniczej mają procedury bezpieczeństwa oraz bezwzględne przestrzeganie obowiązujących zasad.
