
Porwanie Polaka w Holandii: W grudniu ubiegłego roku, w centrum Bredy, miało miejsce dramatyczne porwanie 35-letniego obywatela Polski. Jak informuje portal AD.nl, mężczyzna padł ofiarą brutalnego uprowadzenia przez czterech mężczyzn, którzy, jak się później okazało, próbowali wymusić na nim zwrot dużej kwoty pieniędzy. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem nie tylko w Holandii, ale również w Polsce.Porwanie Polaka w Holandii

Porwanie Polaka w Holandii
Incydent miał miejsce rano na ulicy Vierwindenstraat w Bredzie. Czterech mężczyzn wciągnęło siłą Polaka do samochodu, po czym szybko odjechali z miejsca zdarzenia. Wśród napastników znaleźli się zarówno mężczyźni z Holandii, Polski, jak i z Niemiec. Według zeznań porwanego, powodem całego zdarzenia była kradzież 100 tysięcy euro, którą miał popełnić wcześniej wobec jednego z przestępców. Zatem porwanie miało być formą nacisku, mającą na celu odzyskanie skradzionych pieniędzy.
Przeczytaj także: Dramatyczny pożar w Holandii: eksplozja na łodzi, ranny Polak
Na szczęście jeden ze świadków mimo wielkiego strachu zachował trzeźwość umysłu. Udało mu się zapisać numer rejestracyjny samochodu, którym porwani byli przetrzymywani. Dzięki tej informacji, funkcjonariusze policji rozpoczęli intensywne poszukiwania, zarówno z ziemi, jak i z powietrza. Śmigłowiec, który brał udział w akcji, namierzył pojazd i nakierował na niego radiowozy. Przestępcy, zauważając helikopter, zmienili trasę i zaczęli uciekać w stronę autostrady A27, ale zanim udało im się na nią wjechać, zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy na ulicy Florijnstraat w Oosterhout.
Uratowany zakładnik i zatrzymanie sprawców
Po udanej akcji ratunkowej, porwany 35-latek został uwolniony, a czterech mężczyzn – Łukasz T., 44-latek z Oosterhout, dwóch mężczyzn z Rotterdamu oraz jeden z Niemiec – trafiło do aresztu. Podczas przeszukania ich pojazdu policja znalazła młotek, gaz pieprzowy oraz narkotyki, co dodatkowo pogłębiło powagę sytuacji.
Po uwolnieniu Polak zgłosił szczegóły brutalnego traktowania. Został związany, a jego oczy zostały zasłonięte. W trakcie przetrzymywania przez napastników, jeden z nich miał włożyć mu pistolet do ust i grozić śmiercią. Uprowadzony mężczyzna zeznał, że jeżeli nie oddałby pieniędzy, sprawcy mieli mu przestrzelić kolana, odciąć palce, a nawet zarazić go wirusem HIV. Pomimo tak poważnych groźb, porwany ocalał, a sprawcy zostali aresztowani.
Kontrowersyjna obrona sprawców
Sprawa porwania ma swoje dalsze konsekwencje prawne, a obrona zatrzymanych twierdzi, że nie miało to być typowe porwanie. Adwokat jednego z oskarżonych podkreślał, że jego klient został wcześniej okradziony przez 35-latka. Mężczyzna miał ukraść 110 tysięcy euro, przelewając je na inne konta, podczas gdy oskarżony był pod wpływem narkotyków. Obrona sugeruje, że podczas transportu doszło jedynie do rozmowy o odzyskaniu tych pieniędzy, a nie do uprowadzenia.
Sprawdź: Holendrzy pobili Polaków na oczach policji. Będzie wyrok
Decyzja sądu
Prokurator jednak stanowczo podkreślał powagę sprawy, wskazując, że porwanie nie może być traktowane lekko. Zatrzymani mężczyźni dopuścili się poważnego przestępstwa, które powinno wiązać się z odpowiednimi konsekwencjami. Sąd, po rozważeniu wszystkich argumentów, zgodził się z prokuratorem, odmawiając zwolnienia podejrzanych z aresztu do czasu procesu, który odbędzie się w lipcu. Adwokaci obrońcy wnioskowali o uwolnienie swoich klientów, tłumacząc, że ich klienci mają rodziny i prace, a dalszy pobyt w areszcie grozi im utratą tego wszystkiego. Jednak decyzja sądu była jednoznaczna – nie można tak łatwo uwolnić porywaczy.
Wkrótce sprawa trafi do sądu, gdzie wszyscy sprawcy zostaną ostatecznie rozliczeni za swoje czyny.