
Tanie zakupy w Holandii: Rosnące ceny paliw i codziennych zakupów sprawiają, że mieszkańcy Holandii coraz uważniej szukają miejsc, w których można zostawić przy kasie mniej. Jedna niewielka miejscowość znalazła na to własny sposób i zaczęła przyciągać klientów nawet z dalszych okolic. Na miejscu można taniej zatankować, zrobić zakupy, a nawet zjeść ogromny sznycel w cenie, która ma kojarzyć się z sąsiednimi Niemcami. Pomysł lokalnych przedsiębiorców okazał się takim sukcesem, że niektóre sklepy musiały zatrudnić dodatkowych pracowników.

Tanie zakupy w Holandii. Ta miejscowość przyciąga klientów z całego regionu
Mowa o Gendt w Geldrii, niewielkiej miejscowości położonej w regionie Betuwe, niedaleko Nijmegen. To właśnie tutaj przedsiębiorcy postanowili odpowiedzieć na zjawisko dobrze znane mieszkańcom holendersko-niemieckiego pogranicza.
Od lat wielu Holendrów przekracza granicę, żeby taniej zatankować i zrobić zakupy w Niemczech. W Gendt miejscowi przedsiębiorcy postanowili odwrócić sytuację: zamiast patrzeć, jak klienci wyjeżdżają za granicę, zaczęli oferować ceny mające konkurować z niemieckimi. Efekt? Gendt zaczęło być przedstawiane jako swoiste „Niemcy w Holandii”, a lokalna inicjatywa zyskała żartobliwą nazwę „Gendt am Wahl”.
Zakupy nawet o ponad 30 proc. taniej
Jednym z największych magnesów jest miejscowy supermarket dyskontowy. Różnice cenowe mogą być naprawdę duże. W porównaniu opisanym wcześniej przez holenderskie media ten sam zestaw produktów kosztował w Gendt niespełna 10 euro, podczas gdy w Nijmegen trzeba było zapłacić około 15 euro. Oznaczało to różnicę przekraczającą 30 proc.
Nie oznacza to oczywiście, że każde zakupy w Gendt są automatycznie o jedną trzecią tańsze. Wynik dotyczył konkretnego porównania koszyka produktów. Pokazuje jednak, dlaczego miejscowość zaczęła przyciągać osoby szukające oszczędności.
Zainteresowanie klientów okazało się tak duże, że według relacji holenderskich mediów supermarket musiał zatrudnić około 40 dodatkowych pracowników, aby poradzić sobie ze zwiększonym ruchem.
Kierowcy przyjeżdżają tu również po tańsze paliwo
Drugim powodem popularności Gendt są ceny na stacjach benzynowych. W przywoływanym przez media porównaniu benzyna była tam około 10 centów na litrze tańsza niż w Nijmegen. Przy zatankowaniu 50 litrów oznacza to około 5 euro różnicy na jednym tankowaniu. To właśnie połączenie tańszego paliwa i zakupów sprawia, że część osób jest gotowa przejechać dodatkowe kilometry.
Gigantyczne sznycle stały się hitem
Na cenowy fenomen postanowiła odpowiedzieć także lokalna gastronomia. Cafeteria Lingewaard zaczęła mocniej stawiać na ogromne sznycle w niemieckim stylu. Pomysł okazał się ogromnym sukcesem. Właściciel lokalu twierdzi, że wcześniej sprzedawał około 15 takich dań tygodniowo, a obecnie liczba ta dochodzi nawet do 130 dziennie. W weekendy lokal ma być wypełniony klientami. Opisywane przez media sznycle ważą około 400 gramów, a cena zestawu wynosi około 15 euro.
„Niemiecka ulica” pojawiła się nawet w drogerii
Co ciekawe, pomysł nie ograniczył się do supermarketu, stacji benzynowych i gastronomii. Lokalna drogeria DA stworzyła przy wejściu specjalną sekcję z produktami oferowanymi w „niemieckich cenach”. Początkowo miał to być żart i sposób na zwrócenie uwagi klientów, ale zainteresowanie było na tyle duże, że pomysł został na stałe.
Nie wszyscy przedsiębiorcy mogą jednak stosować taką strategię. Przedstawiciel lokalnego stowarzyszenia przedsiębiorców zwraca uwagę, że część sklepów nadal musi utrzymywać standardowe ceny.
Przeczytaj także: Holendrzy pakują auta i jadą na zakupy do Niemiec. Ceny w kraju wypychają ich za granicę
Gendt zamiast wyjazdu na zakupy do Niemiec?
Fenomen Gendt jest szczególnie ciekawy ze względu na jego położenie. Przez lata mieszkańcy tej części Holandii byli przyzwyczajeni do podróży za niemiecką granicę w poszukiwaniu niższych cen. Teraz lokalni przedsiębiorcy próbują przekonać ich, że po tańsze paliwo, zakupy czy niedrogi posiłek nie zawsze trzeba wyjeżdżać z Holandii.
Strategia opiera się przede wszystkim na niższych marżach i dużej liczbie klientów. A sądząc po rosnącym ruchu w sklepach i lokalach, pomysł zaczyna przynosić efekty.
