
Oszustwo na pracownika banku w Holandii: Holenderski instytut skarg finansowych Kifid wydał ważne orzeczenie dla klientów banków. Wynika z niego, że osoby, które samodzielnie przelały pieniądze oszustom podszywającym się pod pracowników banku, zazwyczaj nie mogą liczyć na zwrot środków od swojej instytucji finansowej. Decyzja może mieć znaczenie dla tysięcy klientów, ponieważ oszustwa typu „helpdesk fraud” należą obecnie do najczęściej spotykanych metod wyłudzania pieniędzy w Holandii.

Oszustwo na pracownika banku w Holandii
Sprawa dotyczyła dwóch klientów banku SNS, którzy stracili łącznie około 59 tys. euro. Oszust, podający się za pracownika banku, skontaktował się z nimi telefonicznie i przekonał do zainstalowania programu umożliwiającego zdalny dostęp do komputera. Dzięki temu mógł obserwować działania wykonywane w bankowości internetowej. Następnie ofiary, działając zgodnie z instrukcjami rozmówcy, samodzielnie zwiększyły limity przelewów i wykonały kilka transakcji.
Co ciekawe, pierwszy przelew wzbudził podejrzenia banku i został tymczasowo zablokowany. Podczas rozmowy z pracownikiem banku klienci – kierowani przez oszusta – wyjaśnili jednak, że przelew jest związany z zakupem kampera. To wystarczyło, by płatność została odblokowana.
Dlaczego bank nie musi oddawać pieniędzy?
Kluczowe znaczenie miało jedno pytanie: kto faktycznie wykonał przelew? Komisja Odwoławcza Kifid uznała, że wszystkie płatności zostały autoryzowane przez samych klientów. Oznacza to, że formalnie wyrazili oni zgodę na wykonanie transakcji, nawet jeśli działali pod wpływem manipulacji. W ocenie instytucji bank nie miał wystarczających podstaw, by stwierdzić, że doszło do oszustwa. Nie naruszył więc swojego obowiązku staranności wobec klienta.
Przeczytaj także: Nawet 17 tys. euro mniej. Holandia chce odebrać ważne świadczenie osobom na długim zwolnieniu lekarskim
Eksperci podkreślają, że w podobnych sprawach ogromne znaczenie ma sposób działania oszustów. Jeżeli klient sam wykonuje przelew na konto przestępcy, transakcja jest zwykle traktowana jako autoryzowana. Inaczej wygląda sytuacja, gdy oszust przejmuje dane logowania lub dostęp do konta i samodzielnie wykonuje operacje bez wiedzy właściciela rachunku. W takim przypadku mówimy o transakcji nieautoryzowanej. To właśnie wtedy banki są co do zasady zobowiązane do zwrotu pieniędzy, o ile klient nie dopuścił się rażącego zaniedbania.
Oszustwa telefoniczne wciąż są dużym problemem
Przestępcy coraz częściej podszywają się pod pracowników banków, policję czy instytucje państwowe. W rozmowach telefonicznych wywierają presję, informując o rzekomym zagrożeniu dla konta bankowego i nakłaniając ofiary do szybkiego działania. Często proszą o instalację dodatkowego oprogramowania, zmianę limitów przelewów lub wykonanie „bezpiecznego przelewu” na wskazane konto. Banki od lat przypominają, że żaden prawdziwy pracownik banku nigdy nie poprosi klienta o przelanie pieniędzy na inne konto w celu ich zabezpieczenia.
Kifid zaostrzył zasady, ale nie dla wszystkich
W kwietniu Kifid zmienił sposób oceniania spraw związanych z oszustwami telefonicznymi, co w niektórych przypadkach ułatwiło klientom uzyskanie rekompensaty. Najnowsze orzeczenie pokazuje jednak, że granica nadal pozostaje bardzo wyraźna, podaje nltimes.nl. Jeśli klient sam zatwierdzi przelew, odzyskanie pieniędzy może okazać się niezwykle trudne — nawet wtedy, gdy został skutecznie zmanipulowany przez oszustów.
