Przejdź do treści

Toksyczny horror w Holandii. „Wieczne chemikalia” wymknęły się spod kontroli

16/05/2026 09:51 - AKTUALIZACJA 16/05/2026 09:51

W Holandii wykryto już kilkadziesiąt miejsc, w których poziom skażenia substancjami PFAS uznano za wyjątkowo niebezpieczny dla ludzi i środowiska. Holenderski rząd ostrzega, że to dopiero początek problemu. W najbliższych latach liczba takich lokalizacji może gwałtownie wzrosnąć, a koszty usuwania toksycznych chemikaliów będą liczone w setkach milionów euro. Eksperci alarmują, że substancje PFAS praktycznie nie rozkładają się w środowisku. Trafiają do gleby, wód gruntowych i żywności, a następnie kumulują się w organizmach ludzi oraz zwierząt. Coraz więcej państw europejskich uznaje dziś skażenie PFAS za jedno z największych wyzwań ekologicznych XXI wieku.

Wieczne chemikalia zatruwają Holandię

„Wieczne chemikalia” zatruwają Holandię. Ponad 50 miejsc wymaga pilnej sanacji

Według wstępnego raportu holenderskiego ministerstwa infrastruktury zidentyfikowano obecnie 57 lokalizacji, które wymagają szybkiego oczyszczenia. Większość z nich jest związana z użyciem pian gaśniczych zawierających PFAS. Problem dotyczy między innymi terenów straży pożarnej, obiektów wojskowych oraz dawnych zakładów przemysłowych.

Holenderskie prowincje i gminy prowadzą obecnie szeroko zakrojoną inwentaryzację. Na liście potencjalnie skażonych miejsc znajduje się już około 4000 lokalizacji. Około 600 z nich zostało wytypowanych do szczegółowych badań środowiskowych.

Najczęściej chodzi o dawne zakłady przemysłowe związane z produkcją dywanów, papieru i kartonu. Podejrzenia dotyczą także wysypisk śmieci oraz przedsiębiorstw zajmujących się przetwarzaniem odpadów, ponieważ właśnie tam mogły trafiać produkty zawierające toksyczne związki chemiczne.
Przeczytaj także: Alarm w holenderskim szpitalu. 12 pracowników trafiło na kwarantannę

Czym są PFAS i dlaczego budzą tak duży niepokój

PFAS to grupa kilku tysięcy syntetycznych substancji chemicznych wykorzystywanych od dekad w przemyśle. Są odporne na wodę, tłuszcz i wysoką temperaturę, dlatego stosowano je między innymi w opakowaniach żywności, odzieży technicznej, pianach gaśniczych czy powłokach nieprzywierających.

Problem polega na tym, że związki PFAS niemal nie ulegają rozkładowi. Z tego powodu określa się je często mianem „wiecznych chemikaliów”. Mogą przez dziesiątki lat pozostawać w glebie i wodzie.

Badania wskazują, że długotrwały kontakt z PFAS może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Naukowcy wiążą te substancje między innymi z osłabieniem układu odpornościowego, zaburzeniami hormonalnymi, problemami z płodnością oraz zwiększonym ryzykiem nowotworów. Szczególnie niebezpieczne mogą być dla kobiet w ciąży i dzieci.

Koszty usuwania skażenia PFAS mogą być ogromne

Holenderskie władze regionalne ostrzegają, że obecne wydatki to jedynie niewielka część przyszłych kosztów. Według przedstawicieli prowincji już teraz trwające działania związane z oczyszczaniem terenów kosztują co najmniej 68 milionów euro.

Do tego dochodzą wydatki na oczyszczanie wody, opiekę zdrowotną oraz opóźnienia inwestycji mieszkaniowych. W wielu przypadkach nie wiadomo również, kto ostatecznie zapłaci za usunięcie skażenia. Część firm odpowiedzialnych za zanieczyszczenia już nie istnieje albo nie można ustalić ich odpowiedzialności.

Samorządy zwracają uwagę także na problemy prawne. Właściciele terenów często nie zgadzają się na przeprowadzanie badań gleby, co utrudnia wykrywanie skażenia i opóźnia działania naprawcze, podaje NOS.

Europa coraz mocniej walczy z „wiecznymi chemikaliami”

Problem PFAS w Europie staje się coraz poważniejszy. W ostatnich latach alarmujące raporty pojawiały się między innymi w Niemczech, Belgii, Danii i Szwecji. Komisja Europejska pracuje obecnie nad znacznym ograniczeniem stosowania tych substancji w przemyśle.

Eksperci podkreślają jednak, że nawet całkowity zakaz produkcji nie rozwiąże problemu istniejących już skażeń. Oczyszczanie gruntów i wód może potrwać dekady, a skutki obecności PFAS będą odczuwalne jeszcze przez wiele lat.