Przejdź do treści

„Pacjent zero” hantawirusa był Holendrem. Trafił do miejsca zwanego „końcem świata”

12/05/2026 15:00 - AKTUALIZACJA 12/05/2026 15:13
Kim był "pacjent zero" hantawirusa

Kim był „pacjent zero” hantawirusa? Historia tajemniczego zakażenia hantawirusem zaczęła się od podróży, która miała być spełnieniem pasji. Holenderski turysta dotarł do jednego z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie, przyciągającego miłośników przyrody i ptaków. Niedługo później pojawiły się jednak niepokojące informacje o chorobie, która wzbudziła alarm na pokładzie statku wycieczkowego. Sprawa szybko przyciągnęła uwagę mediów, bo mężczyznę zaczęto określać jako „pacjenta zero” hantawirusa. Oto kim był i jak doszło do zakażenia.

Kim był „pacjent zero” hantawirusa?

Po wybuchu hantawirusa na statku wycieczkowym „Hondius” śledczy coraz dokładniej odtwarzają przebieg wydarzeń. Według ustaleń za domniemanego „pacjenta zero”, czyli pierwszą znaną osobę zakażoną, uznawany jest Leo Schilperoord, 70-letni emeryt z Holandii i pasjonat obserwacji ptaków. Mężczyzna zmarł zaledwie kilka dni po pojawieniu się pierwszych objawów.
Holender rozpoczął rejs razem ze swoją 69-letnią żoną Mirjam. Para wcześniej przebywała w Argentynie, a 1 kwietnia wyruszyła z portowego miasta Ushuaia na pokładzie statku „Hondius”. To właśnie Leo Schilperoord miał, według mediów, wnieść groźnego wirusa na statek, który później zaczęto określać jako jednostkę objętą zagrożeniem epidemicznym.

Krótko po wejściu na pokład u mężczyzny pojawiły się pierwsze typowe objawy zakażenia. Były to między innymi wysoka gorączka, bóle głowy i biegunka. Przez kolejne dni jego stan gwałtownie się pogarszał. Po dziesięciu dniach walki z chorobą, 11 kwietnia, 70-latek zmarł.
Przeczytaj także: Holandia przyjmie chorych ze statku grozy. Na pokładzie szerzy się hantawirus

Małżeństwo przez pięć miesięcy podróżowało po Ameryce Południowej

Tragiczna historia nie zakończyła się jednak na śmierci mężczyzny. Jego żona opuściła statek 24 kwietnia wraz z innymi pasażerami na wyspie Świętej Heleny na Atlantyku. Stamtąd poleciała do Johannesburga w Republice Południowej Afryki i miała wrócić do domu. Leo był pierwszym pacjentem, który zmarł z powodu wirusa na pokładzie statku. Jego żona, Mirjam Schilperoord, opuściła statek wraz z jego martwym ciałem, ale kobieta zasłabła na lotnisku wchodząc do samolotu lecącego do Holandii, a następnie trafiła do szpitala. 26 kwietnia, donosi The Sun.

„Jak ptaki w locie” – głosi jeden z nekrologów opublikowanych w języku niderlandzkim w kwietniowym wydaniu magazynu Haulerwijk . „Będzie nam brakowało Ciebie i Twoich historii”.

Według informacji podawanych przez media małżeństwo Schilperoord pochodziło z niewielkiej miejscowości Haulerwijk niedaleko Groningen. Oboje byli doświadczonymi obserwatorami ptaków i znajdowali się w trakcie pięciomiesięcznej podróży po Ameryce Południowej. Odwiedzili między innymi Argentynę, Chile i Urugwaj.

Czy do zakażenia doszło na wysypisku?

Jednym z kluczowych tropów w tej sprawie jest wizyta małżeństwa w miejscu, które dla większości turystów nie byłoby żadną atrakcją. Według doniesień para miała 27 marca odwiedzić wysypisko śmieci w pobliżu miasta Ushuaia na południu Argentyny.

Miejsce to, nazywane „końcem świata” i omijane przez miejscowych, jest popularną atrakcją dla turystów zainteresowanych obserwacją ptaków. Na takich obszarach można czasem obserwować rzadkie gatunki ptaków, jak dzięcioła białobrzuchego ( Attagis malouinus ), dlatego pasjonaci ornitologii traktują je jak nietypowe punkty wypraw.
Czytaj także: Rośnie strach przed hantawirusem. Oto 4 objawy, których nie wolno ignorować

Władze Argentyny podejrzewają, że para z Holandii zaraziła się tam groźnym „andyjskim” szczepem hantawirusa. Wirus przenosi się przede wszystkim przez kontakt z zakażonymi gryzoniami lub ich odchodami, moczem i śliną. Do zakażenia może dojść także przez wdychanie drobinek unoszących się z zanieczyszczonego pyłu. Według medialnych ustaleń Leo i Mirjam Schilperoordowie odgrywają obecnie centralną rolę w dochodzeniu epidemiologicznym, ponieważ to ich podróż może pomóc odtworzyć drogę rozprzestrzeniania się wirusa.

Chociaż władze prowadzą dochodzenie w sprawie wysypiska śmieci, pewien urzędnik twierdzi, że obie osoby mogły zarazić się wirusem również w północnej Patagonii, gdzie w ostatnich miesiącach potwierdzono 101 przypadków choroby, w tym 32 zgony.

Sprawa budzi duże emocje, bo zaczęła się jak zwykła wyprawa pasjonatów przyrody. Para chciała zobaczyć niezwykłe miejsca i rzadkie ptaki na krańcu świata. Zamiast tego ich podróż zakończyła się dramatem, a rejs statkiem „Hondius” stał się przedmiotem międzynarodowego śledztwa sanitarnego.

Czym jest hantawirus i jak się przenosi?

Hantawirusy to wirusy powszechnie przenoszone z gryzoni na ludzi. Zakażenie może powodować dwie główne formy chorób:

HPS – zespół płucny hantawirusowy, występujący w obu Amerykach, o bardzo wysokiej śmiertelności;

HFRS – gorączka krwotoczna z zespołem nerkowym, występująca w Europie i Azji.

Łącznie wirusy te powodowały w ostatnich latach prawie 200 000 zakażeń u ludzi na całym świecie rocznie, ze współczynnikiem śmiertelności wynoszącym 5–15% w przypadku HFRS i do 40% w przypadku HCPS. W obrębie tego rodzaju hantawirusów zidentyfikowano ponad 20 gatunków wirusów.