
Amsterdam usuwa reklamy samochodów spalinowych: Od 1 maja 2026 r. w przestrzeni publicznej Amsterdamu nie zobaczymy już reklam samochodów na benzynę ani diesel. Znikają też promocje produktów powiązanych z paliwami kopalnymi, lotów, rejsów wycieczkowych oraz… mięsa. To pierwszy taki ruch w Europie, ale o co dokładnie chodzi?

Amsterdam usuwa reklamy samochodów spalinowych
Stolica Holandii jako pierwsze duże miasto w Europie postanowiła, że polityka klimatyczna musi obejmować również to, co miasto pozwala reklamować na ulicach. Nie jest to zakaz sprzedaży, ale zakaz normalizowania wysokoemisyjnych wzorców konsumpcji w miejskiej przestrzeni. Nowe zasady obejmują wszystkie nośniki widoczne z drogi i ulicy, czyli billboardy i citylighty, przystanki transportu publicznego, miejskie ekrany cyfrowe oraz inne nośniki w przestrzeni publicznej.
Już od 1 maja 2026 roku nie będą mogły pojawiać się tam reklamy aut benzynowych i diesli, ofert lotniczych i rejsów, umów na energię z paliw kopalnych, ale też produktów spożywczych o wysokim śladzie klimatycznym (w tym mięsa). Dealerzy i sklepy nadal mogą reklamować te produkty u siebie — w punktach sprzedaży i bezpośrednim sąsiedztwie. Miasto nie ingeruje w rynek, tylko w to, jaką rolę pełni przestrzeń publiczna.
O ile zakaz reklam produktów powiązanych z paliwami kopalnymi nie jest zupełnie nowym pomysłem w skali świata — wcześniej podobne, choć węższe restrykcje wprowadzono m.in. w Hadze już w 2024 r., a także w takich miastach jak Sztokholm, Edynburg czy Florencja, to Amsterdam jako pierwsza stolica na świecie poszedł znacznie dalej. Holenderska metropolia nie tylko zakazała reklam samochodów benzynowych i diesli, lecz także objęła restrykcją szeroki zestaw produktów i usług związanych z paliwami kopalnymi, w tym lotami, rejsami czy nawet mięsem.
Przeczytaj także: Toksyczny horror w Holandii. „Wieczne chemikalia” wymknęły się spod kontroli
Skąd ta decyzja?
Jak podaje automoto.it, zmiana wynika z poprawki do miejskich przepisów reklamowych, przyjętej przez radę miasta w styczniu 2026 roku. To element szerszej strategii neutralności klimatycznej do 2050 roku. Logika władz jest prosta: nie da się inwestować w rowery, transport publiczny i strefy niskoemisyjne, a jednocześnie zarabiać na reklamach promujących coś odwrotnego. Miasto uznało to za strategiczną sprzeczność.
To pierwszy przypadek, gdy duże europejskie miasto uderza bezpośrednio w komunikację marketingową samochodów spalinowych — nie przez normy emisji, ale przez ograniczenie ich widoczności w codziennym krajobrazie. Dla marketingu to zupełnie nowy etap: reklama zaczyna być traktowana jako narzędzie polityki klimatycznej.
Porównania do zakazów reklam tytoniu pojawiają się coraz częściej. Jeśli podobne przepisy zaczną wprowadzać kolejne miasta, producenci aut mogą być zmuszeni przyspieszyć elektryfikację nie tylko ze względu na technologię, ale i wizerunek marki.
