
Tych rzeczy lepiej nie robić w Holandii: Mieszkając w Holandii, szybko można się przekonać, że istnieje tu sporo niepisanych zasad. Niektóre zachowania, które dla obcokrajowców mogą wydawać się zupełnie niewinne, potrafią wywołać u Holendrów sporą irytację. Widać to szczególnie na drogach, w pociągach i innych miejscach publicznych. Badania pokazują, że niektóre z nich przeszkadzają zdecydowanej większości mieszkańców. Oto 10 rzeczy, na które lepiej uważać.

Tych rzeczy lepiej nie robić w Holandii
Nie wszystkie punkty na tej liście są wyłącznie kwestią holenderskich obyczajów. Część dotyczy zasad obowiązujących w przestrzeni publicznej i zachowań, które sami Holendrzy wskazują jako szczególnie irytujące. Dobrym przykładem są wyniki badań dotyczących korzystania z telefonów czy zestawienie największych drogowych irytacji przygotowane przez ANWB.
1. Rozmawianie przez telefon w trybie głośnomówiącym
To zachowanie znalazło się bardzo wysoko na liście holenderskich irytacji. Jak wynika z badania RTL Nieuwspanel, 87 proc. respondentów uważa to zachowanie w przestrzeni publicznej za irytujące lub aspołeczne. Szczególnie źle odbierane jest to w transporcie publicznym. Głośna rozmowa w pociągu czy autobusie sprawia, że wszyscy znajdujący się w pobliżu mimowolnie stają się jej uczestnikami. NS również apeluje do pasażerów o korzystanie ze słuchawek podczas oglądania filmów, słuchania muzyki czy prowadzenia rozmów telefonicznych.
2. Blokowanie drzwi pociągu i wciskanie się przed wysiadającymi
Pociąg przyjeżdża, drzwi się otwierają, a część osób natychmiast próbuje dostać się do środka. W Holandii lepiej tego nie robić. NS przypomina bardzo prostą zasadę: najpierw należy pozwolić pasażerom wysiąść, a dopiero później wsiadać. Przewoźnik wskazuje to jako jeden ze sposobów na sprawniejsze i przyjemniejsze podróżowanie.
Stanie dokładnie przed drzwiami i próba wejścia pod prąd tłumu nie tylko spowalnia wymianę pasażerów, ale może szybko zirytować osoby próbujące opuścić wagon.
Przeczytaj także: Dlaczego w Holandii nie zasłania się okien? Powód może zaskoczyć
3. Zajmowanie siedzenia torbą w zatłoczonym pociągu
NS oficjalnie przypomina, że miejsca siedzące są przeznaczone dla pasażerów, a nie dla bagażu. Torbę należy położyć na kolanach, pod siedzeniem albo na półce. Jeżeli więc pociąg jest pełny, pozostawienie plecaka na sąsiednim fotelu może zostać odebrane jako brak szacunku dla innych podróżnych.
4. Hałasowanie w strefie ciszy
W holenderskich pociągach można spotkać specjalne stiltecoupés, czyli strefy ciszy. Ich przeznaczenie jest jasne – pasażerowie mają mieć możliwość podróżowania bez głośnych rozmów i innych zakłóceń. Telefon, głośna rozmowa ze znajomym czy odtwarzanie filmu bez słuchawek są więc szczególnie źle widziane właśnie tam.
5. Zostawianie śmieci i kładzenie butów na siedzeniach
Puste kubki po kawie, opakowania po jedzeniu czy butelki pozostawione na siedzeniu – to kolejny prosty sposób, żeby zirytować współpasażerów.
NS w swoich zasadach wprost prosi pasażerów, aby wyrzucali śmieci do kosza lub zabierali je ze sobą. Przewoźnik przypomina również, żeby nie kłaść nóg na siedzeniach.
To drobiazgi, ale w kraju, w którym codziennie ogromna liczba osób korzysta z transportu publicznego, mają duże znaczenie.
6. Jeżdżenie bez potrzeby lewym lub środkowym pasem autostrady
Jeżeli mieszkasz w Holandii i jeździsz samochodem, ten punkt warto zapamiętać. Według badania opisanego przez ANWB największą irytacją kierowców na autostradach jest pozostawanie na lewym lub środkowym pasie mimo braku wyprzedzania. Wskazało na to aż 51 proc. uczestników badania.
W Holandii obowiązuje zasada jazdy możliwie prawą stroną. Niepotrzebne pozostawanie na lewym pasie nie jest więc wyłącznie kwestią dobrych manier – może również zakończyć się mandatem.
7. Jazda komuś „na zderzaku”
Bumperkleven, czyli jazda z bardzo małym odstępem od poprzedzającego samochodu, to kolejna rzecz, która wyjątkowo działa Holendrom na nerwy. W badaniu ANWB wskazało ją jako poważną irytację ponad 29 proc. ankietowanych. Problem jest tym większy, że nie chodzi jedynie o kulturę jazdy, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo.
W 2026 roku mandat za jazdę z niewystarczającym odstępem może zaczynać się od 380 euro, a przy większych prędkościach wysokość kary może ustalać prokuratura.
8. Nieużywanie kierunkowskazów
Holendrzy mają również problem z kierowcami, którzy najwyraźniej zakładają, że inni uczestnicy ruchu domyślą się, dokąd zamierzają pojechać.
ANWB wymienia brak sygnalizowania manewrów wśród drogowych irytacji. Dotyczy to zarówno zmiany pasa i wyprzedzania, jak i skręcania czy opuszczania ronda.
Co ciekawe, wśród uczestników badania pojawiały się nawet żartobliwe sugestie, że niektórym kierowcom przydałby się specjalny kurs używania kierunkowskazów.
9. Telefon w ręku podczas prowadzenia samochodu lub jazdy rowerem
Holendrów irytują również osoby korzystające z telefonu podczas jazdy. ANWB zwraca uwagę, że kierowca patrzący w ekran często jedzie nierówno, zwalnia, niepotrzebnie pozostaje na lewym lub środkowym pasie i stwarza zagrożenie.
W badaniu 22 proc. respondentów wskazało używanie telefonu za kierownicą jako jedną z największych drogowych irytacji.
Problem dotyczy również rowerzystów. ANWB zwraca uwagę na osoby piszące wiadomości lub rozmawiające przez telefon podczas jazdy na rowerze, ponieważ są mniej skupione na ruchu i mogą niespodziewanie zmieniać tor jazdy.
10. Jazda rowerem bez świateł i bez sygnalizowania manewrów
W kraju rowerów zachowanie na ścieżce rowerowej ma szczególne znaczenie. ANWB wymienia wśród irytujących zachowań jazdę bez odpowiedniego oświetlenia oraz niesygnalizowanie kierunku jazdy przez rowerzystów. Szczególnie po zmroku może to prowadzić do niebezpiecznych sytuacji.
Holenderski rząd przypomina, że po zmroku oraz przy słabej widoczności rower musi mieć białe lub żółte światło z przodu i czerwone z tyłu.
